Kukiełki

Aby mogła powstać chociaż sekunda animacji, muszą być bohaterowie.

Moich stworzyłem około listopada 2011. Początkowo zamierzałem posłużyć się wyłącznie plasteliną. O tym, że nie jest to najlepszy pomysł dowiedziałem się już po zakupie całkiem sporej ilości plasteliny. Tutaj należy podziękować Natalii, której udało kupić się plastelinę w ilościach wystarczających do wszelakich realizacji.

Kiedy okazało się, że plastelina się nie sprawdza doszedłem do wniosku, że należy zrobić szkielet. Jak to zwykle u mnie bywa najpierw rozważyłem bardziej skomplikowaną konstrukcję w oparciu o ogniwa łańcucha rowerowego:

Działało doskonale niestety stopień komplikacji całej konstrukcji zapewniał, że niedługo nastąpi jakaś awaria. Pomysł z „przegubami kulowymi”, trafił tam, gdzie koncepcja plastelinowa.

Po konsultacjach doszedłem do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie ujednolicenie konstrukcji i oparcie się wyłącznie na drucie:

Nie jest to napewno tak eleganckie rozwiązanie, jak pierwotne, ale zdecydowanie bardziej niezawodne. Niestety i ta konstrukcja nie jest pozbawiona wad. Już w czasie pracy nad animacją okazało się, że całość jest zbyt sprężysta. Co mocno utrudnia płynną animacje. Jednakże za jakiś czas pokażę rozwiązanie tego problemu, które także nie jest idealne, ale skuteczne.

Wracając do samych kukiełek. Ich korpusy wykonane są z rurki PCV, więc ich waga jest znikoma co przy stosunkowo dużej masie plastelinowej głowy skutkowałoby problemami ze stabilnością. Dlatego obie kukiełki zostały odpowiednio dociążone:

Za dociążenie posłużyły nakrętki oraz spore ilości plasteliny. Po tym zabiegu można było bez obaw przejść do dodania, im objętości. Choć początkowo myślałem o plastelinie, znowu zrezygnowałem z niej na rzeczy innych materiałów:

Czym dokładnie jest ta pianka nie wiem, ale mam tego około metra sześciennego, więc oczywistym było, by to właśnie jej użyć. Całość została obszyta polarem kupionym za bezcen w secondhandzie.

Tym sposobem powstały obie kukiełki. Pierwotnie myślałem o tym by zamiast modyfikować poszczególne elementy mimiki zmieniać całe głowy. Był to kolejny wybitnie nietrafiony pomysł. Spowodował on że „aktorstwo” ograniczało się do zmian tylko w obrębie kolejnych ujęć z niemal zupełnym brakiem mimiki w trakcie ujęcia.

Co wymagało stworzenia kilku niemal identycznych egzemplarzy głów dla każdego z bohaterów. Dziś ten pomysł wydaje się po prostu głupi, ale każdy popełnia błędy.

Ogromną rolę w całym procesie odegrała moja mama. To ona obszyła kukiełki polarem, stworzyła, im rekwizyty w postaci czapek itp. Także pamiętajcie, mamy należy doceniać zawsze!

Podchodząc ponownie do tego problemu wiedziałem już czego mniej więcej się wystrzegać. Zrezygnowałem zupełnie z plasteliny na rzecz modeliny, a pomysł nieruchomych oczu zupełnie zarzuciłem na rzecz w pełni animowanego spojrzenia. Tym razem wymodelowaniem głów zajęła się Sandra. Pierwsze podejście, choć nie było jeszcze zbyt poważne to na pewno warto je pokazać:

Zdecydowanie daleko mu do ideału, aczkolwiek jego rysy twarzy są tak szlachetne, że ewidentnie przywodzą na myśl menela spod monopolowego. Tak naprawdę pierwowzorem była… autorka, czyli Sandra.

O ile jak widać włosy czarnego nie były problemem, włosy białej sprawiły zdecydowanie większe wyzwanie. Rozwiązanie podsunął mi youtube, który akurat w tym czasie z jakiś powodów zaproponował mi kilka filmów z cyklu „Seryjni mordercy”, to właśnie po obejrzeniu programu z tego cyklu pojawił się pomysł „pożyczenia” sobie włosów. Oczywiście, nie „pożyczyłem” ich od żadnej żyjącej istoty – od martwej zresztą też nie. Z pomocą przyszła mi Biedronka [ten dyskont]
Kiedy już miałem swoją ofiarę wystarczyła chwila i włosy były moje:A jedyne co pozostało, to umieścić „skalp” tam, gdzie jego miejsce:Po tym zabiegu dawca wyglądał tak:
Po tym zabiegu bohaterowie wyglądali dokładnie tak:Jak widać ona bardzo się świeci, a jemu szczęka opadła. To znaczy nie została jeszcze wymodelowana. Oba te problemy później oczywiście zostały rozwiązane. W jego przypadku po raz kolejny sprawa jest prostsza, „zarost” zakrywa wymienne szczęki, które wyglądają tak:

U niej nie wymyśliliśmy dobrego sposobu, dlatego nie została upieczona, przez co zachowała swoją elastyczność.

To, by było na tyle w kwestii kukiełek. W przyszłości postaram się  także w miarę dokładnie opisać historie scenografii. Oraz oczywiście wspomniany przy okazji wady konstrukcyjnej nóg sposób na animowanie ruchu.

Reklamy

Jedna myśl nt. „Kukiełki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s