Aparaty otworkowe w Prusie

Tradycją stały się już warsztaty na których powstają najprostsze z najprostszych aparaty otworkowe.

To już trzeci rok gdy uczniowie Prusa pod moim okiem zmagają się z zadaniem zbudowania własnych aparatów. W pierwszym roku jedną z uczennic zaangażowanych w budowę była Sandra – ona nie poszła na łatwiznę i zamiast z „plebejskiej” tektury zrobiła swój aparat z drewna! Jednakże nie przez przypadek mówiąc o zadaniu postawionym przed uczniami używam słowa „budowa”.

Obserwując co roku ich zmagania z tekturą, odnoszę wrażenie że jest to wyzwanie wręcz tytaniczne, które już na etapie kreślenia prostych linii oddziela mężczyzn od chłopców. Jednak to dopiero początek wyzwań, jakie czekają uczniów na drodze do własnej camery obscury. Bo oto muszą jeszcze oprócz linii prostej wykreślić również linie prostopadłe oraz równoległe. By w końcu dotrzeć do upragnionego przez wielu etapu cięcia, który często niweczy nawet te perfekcyjnie wykreślone na tekturze elementy składowe pudełk… aparatu.

Wszystkie te dramaty zwieńczone są stwierdzeniem że w chwili gdy skleili już te z takim trudem wyrwane z czeluści arkusza tektury elementy, są dokładnie na półmetku – bo przed nimi powtórka dramatu przy drugiej połówce aparatu.

W tym, oraz w pierwszym roku niestety nikomu nie udało się w czasie zajęć skończyć aparatów. Chwalebnym wyjątkiem są na szczęście uczennice i uczniowie z ówczesnej klasy trzeciej, którym w zeszłym roku udało się to w niemal 100%!

Być może ktoś zapyta: ale po co w ogóle robić takie aparaty? Kto inny trzeźwo zauważy: Przecież lepiej kupić gotowy, bądź zrobić taki, który mieści całą rolkę filmu a nie tylko jedną klatkę!

Otóż nie lepiej! W epoce gdy materiał światłoczuły zastąpiony został matrycą CMOS czy CCD , niemal zatracony został szacunek do spustu migawki, którego użycie obecnie „nic nie kosztuje”. Dlatego by, choćby na chwilę zmusić przyszłych fotografów do myślenia nim wykonają zdjęcie, warto jest odebrać im wszystko co daje współczesna fotografia cyfrowa. Bo kiedy nie ma wizjera ani podglądu tuż po wykonaniu zdjęcia, a w zamian pozostaje konieczność wizyty w ciemni po każdym pojedynczym zdjęciu. Trzeba poświęcić chwilę na przemyślenie tego co i w jaki sposób chce się pokazać. Krótko mówiąc: trzeba włączyć wyobraźnie – czyli najpotężniejsze narzędzie każdego twórcy!

Wiele osób obserwując mnie w czasie pracy, dziwi się faktem że sporą część moich zdjęć wykonuje „z biodra”, zupełnie bez kontroli kadru. Mimo to większość tych zdjęć kompozycyjnie jest na co najmniej przyzwoitym poziomie. Niektórzy powiedzą że jest to przypadek. Jednak z roku na rok, tych przypadków jest coraz więcej, a zdjęcia w ten sposób zrobione coraz lepsze. Jeżeli fakt ten dowodzi czegokolwiek to być może właśnie tego że zdjęcie powstaje głównie w głowie, a nie na wyświetlaczu aparatu tuż po naciśnięciu spustu migawki i właśnie tego staramy się nauczyć wraz z nauczycielami przyszłych fotografów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s