Minislider – ostateczne wnioski

Małe – czy jest piękne i użyteczne?

Fakt, slider na bazie próbki od firmy Igus, z zamontowaną na nim sporą głowicą olejową wygląda karykaturalnie! Jednak przez kilka lat swoich doświadczeń z fotografią i filmem nauczyłem się jednego: nie ważne jak wygląda – ważne czy się sprawdza. Czas zatem ostatecznie rozstrzygnąć czy mają czego żałować osoby które w porę nie wysłały zgłoszenia do producenta.

Chociaż wstępne testy działania slidera przeprowadziliśmy już jakiś czas temu, to nie miał on okazji pokazać swoich możliwości w warunkach gdzie nie ma dubli, a takie okoliczności uważamy za najbardziej miarodajne. Dlatego z wyjazdem na Mazury wiązaliśmy duże oczekiwania względem właśnie takich możliwości. Wygląda na to że nie zawiedliśmy się!

Mini idealnie wpasował się do „ekspedycyjnego” zestawu od którego na równi ze skutecznością oczekujemy mobilności. Dzięki swojej długości, jedynie w sposób minimalny zawadzał przy transporcie, pomimo tego że był gotowy przez cały czas do użycia. Co pozwoliło używać go wszędzie tam gdzie uznaliśmy że chcemy go użyć, a nie tam gdzie pozwalały na to warunki. I chociaż jego długość wymusza nieco inne metody pracy niż przy pełnowymiarowym długim „suwaku”, dlatego nie wszystkie ujęcia, które przy 60 czy 100 centymetrowym zakresie ruchu wyglądałyby dobrze, sprawdzały się w Mini, to po kilu mniej udanych ujęciach wiemy już czego nie robić.

Oczywiście nim Mini stał się Mini był tylko gołą szyną i ślizgaczem. Najważniejszym było oczywiście wyposażenie go w odpowiednie gwinty, które pasować będą do foto-sprzętu. W zasadzie jest to jedyna realna trudność przy modyfikacji. Szczególnie w naszym pięknym, mierzonym w metrach kraju. Na szczęście mając trochę talentu do kombinacji można nawet spasować gwinty metryczne z calowymi.

Kolejnym istotnym udoskonaleniem są ograniczniki zabezpieczające suwak przed wypadnięciem z szyn. Ten problem można rozwiązać na wiele sposobów. My posłużyliśmy się aluminiowymi kątownikami, które w stosunku do niektórych prostszych i tańszych rozwiązań mają jedną wielką zaletę: nie ograniczają zakresu ruchu na i tak krótkiej szynie.

Ostatnią modyfikacją którą zrobiliśmy „przy okazji”, a która okazała się bardzo przydatna jest zainstalowanie hamulca. Dzięki temu drobiazgowi uzyskaliśmy możliwość całkowitego unieruchomienia slidera co pozwala na używanie statywu tak, jakby nie było na nim nic więcej oprócz głowicy. Chociaż początkowo miał być jedynie pomocny przy transporcie. Okazał się na tyle skuteczny że całość dosłownie ani drgnie. Chwilę zastanawialiśmy się nad zakupem dedykowanego rozwiązania blokady, jaką oferuje producent. Jednak ten jeden drobiazg potroił by koszty związane z modyfikacją.

Poznaliście już narzędzie, teraz czas zobaczyć to co najważniejsze – efekt końcowy:

Większość ujęć [oprócz pierwszych czterech] została nagrana obiektywem o zakresie ogniskowych 80-200mm, pozostałe 58mm. Obiektyw Tokina RMC 80-200mm jaki został użyty jest materiałem na osobny tekst, gdyż z fabryki wyszedł jako dedykowany dla aparatów marki Olympus, lecz w swoim drugim życiu jest pełnowartościowym obiektywem dedykowanym dla Nikona, który kosztował dokładnie tyle samo ile slider – 27zł.

Trzeba sobie jasno powiedzieć: nie ułatwiliśmy sobie takim doborem zadania. mimo to efekt jaki uzyskaliśmy jest akceptowalny. Gdyby dodatkowo obciążyć statyw byłby w zasadzie idealny.

Dlatego teraz mimo iż mam świadomość wydania całkiem sporej sumy na „prawdziwy slider” z przekonaniem trzeba powiedzieć że Mini będzie tym zdecydowanie częściej używanym.

Na zakończenie dziękujemy Juli, Dominice i Oldze za jakże efektowny materiał jaki przy ich inicjatywie udało się zarejestrować.
Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Minislider – ostateczne wnioski”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s